Reklama

Obudźmy Marcina - górnik w śpiączce potrzebuje pomocy

Opublikowano: wt, 26 mar 2019 10:34
Autor:

Obudźmy Marcina - górnik w śpiączce potrzebuje pomocy  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości 36-letni górnik z Łęcznej już od półtora miesiąca jest w śpiączce, po tym jak potrącił go pijany kierowca w górach. Nadzieją jest kosztowna rehabilitacja.

Marcin Kuśmirek pojechał w Tatry z żoną Patrycją i córkami: pięcioletnią Kornelią i dziewięcioletnią Igą. Wynajęli domek we wsi Sierockie (gmina Biały Dunajec), niedaleko Zakopanego.

Niedziela, 10 lutego miała być kolejnym miło spędzonym dniem na zimowisku. Rodzina pojechała wtedy na Gubałówkę. Zmęczone spacerem i jazdą na sankach dzieci po powrocie do kwatery miały ochotę na pizzę, więc tata ją zamówił.

Dostawca poprosił Marcina, żeby wyszedł po pizzę przed bramę domku. Wtedy zaczął się dramat. 71-letni pijany kierowca audi zjechał z prostej drogi wprost na stojącego na poboczu łęcznianina. Uderzenie było tak silne, że Marcin przeleciał aż dziesięć metrów.

Sprawca nawet się nie zatrzymał. Wpadł w ręce policjantów po pościgu w oddalonej o 5 km miejscowości Ząb. 71-letni góral miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Obecnie przebywa w areszcie. Grozi mu do 12 lat odsiadki.

Marcin otworzył oczy

Jak relacjonowali świadkowie, po wypadku Marcin jeszcze się podniósł. W szoku wstał i zrobił dwa kroki na połamanych nogach, po czym stracił przytomność. Helikopter zawiózł górnika w stanie krytycznym do szpitala w Krakowie.

Z godziny na godzinę rodzina dostawała tam coraz to gorsze informacje: obrzęk mózgu, krwiak, stłuczone serce, zapadnięte płuca, a do tego obie nogi połamane do tego stopnia, że lekarze rozważali amputację jednej z nich.

Całe szczęście dzięki licznym operacjom lekarzom udało się uratować nogi górnika, a także przywrócić go do stabilnego stanu. Mężczyzna jednak do dzisiaj nie odzyskał przytomności i leży na intensywnej terapii. Po dwóch tygodniach rezonans magnetyczny przyniósł kolejną złą wiadomość – wypadek spowodował poważne uszkodzenie mózgu.

Mimo to w pewnym momencie Marcin otworzył oczy. Nadal jednak jest w śpiączce. Rodzina się nie poddaje - nadzieją na wybudzenie łęcznianina jest kosztowna rehabilitacja w prywatnym ośrodku.

To była kwestia sekund

Szwagierka Marcina, Ilona Zaborek założyła w tym celu zbiórkę na portalu zrzutka.pl, gdzie w momencie publikacji tego tekstu na koncie było ponad 47,4 tys. zł z potrzebnych 100 tys. zł - LINK DO ZBIÓRKI. W pomoc włączyli się m.in. koledzy z pracy Marcina i górnicy z innych stron Polski.

"Marcin to silny facet. Wszyscy wierzymy, że da radę. Jedyne czego w tym momencie potrzebuje, to wsparcie rodziny i porządny ośrodek wybudzeniowo-rehabilitacyjny. Miesięczny koszt pobytu w takiej placówce to ok. 20-30 tys. zł" – napisała Ilona Zaborek w opisie zbiórki.

Rodzina chce, by Marcin trafił do Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej VOTUM w Krakowie. - Najważniejszy jest pierwszy rok i jak najwięcej godzin rehabilitacji. W prywatnym ośrodku przez pięć godzin z pacjentem jest opiekun, który nie tylko podejmuje rehabilitację ruchową, ale też m.in. neurologiczną i logopedyczną. Na NFZ jest jedynie 45 min rehabilitacji w ciągu dnia – podkreśla szwagierka poszkodowanego.

Ilona Zaborek wciąż zadaje sobie pytanie, dlaczego jej szwagra spotkało takie nieszczęście. Kobieta nie kryje żalu do sprawcy: - To była kwestia kilku sekund, żeby Marcin nie był w tym miejscu i nic by się nie wydarzyło. Nie ma kary dla takich osób, które wsiadają po pijanemu za kierownicę. To potencjalni zabójcy.

Dzieci pytają o mamę i tatę

Żona Marcina, Patrycja Kuśmirek od sześciu tygodni praktycznie non stop jest przy mężu. - Nadal nie wierzymy w to, co się stało, ale życie toczy się dalej – robimy wszystko, żeby pomóc wyjść mężowi z tego. Pomagają mi w tym przyjaciele moi i Marcina, koledzy z pracy, kopalnia LW Bogdanka. Sytuacja jest trudna dla mnie i dla dzieci, bo nie ma przy nich mamy i taty. Od czasu wypadku dwa razy tylko byłam u dzieci na kilka dni – mówi żona poszkodowanego.

W szpitalu są także brat i mama Marcina, przyjeżdżają znajomi, reszta rodziny. - Cały czas przy nim trwamy, bo nasza obecność jest bardzo ważna. Lekarze podkreślają, że osoby w śpiączce potrzebują bodźcowania, żeby się jak najszybciej wybudzić. Czasami jak mówimy do Marcina, to ściska nam rękę, a jego tętno przyśpiesza. On wie, że jestem przy nim. Boimy się jednak jutra, bo nie wiemy, co będzie – mówi Patrycja Kuśmirek.

Jak podkreśla rodzina, Marcin nigdy się nie poddawał. - Kiedyś w pracy kask mu pękł, gdy spadła na jego głowę jakaś rura. Zawsze i ze wszystkiego wychodził bez szwanku, dlatego każdy wierzy, że teraz też będzie tak samo – mówi Ilona Zaborek, która na stronie zbiórki zamieściła film ze szpitala. Widać na nim, jak Marcin ściska dłoń mamy. 

Mężczyzna był znany ze swojej uczynności. – Nieraz potrafił po nocce, po ciężkiej pracy pod ziemią pojechać jeszcze do kogoś, by mu pomóc. Teraz to on potrzebuje pomocy – dodaje Ilona Zaborek.

Defis zagra dla Marcina

W niedzielę, 28 kwietnia w hali przy ul. Jaśminowej w Łęcznej odbędzie się koncert charytatywny, z którego dochód zostanie przeznaczony na rehabilitację Marcina Kuśmirka. Na koncercie wystąpi Karol Zawrotniak z zespołem Defis znanym z takich hitów, jak „Zakochane oczy”, „Niespotykany kolor” czy „Lek na życie”.

Zdjęcie

Marcin z żoną na godzinę przed wypadkiem (archiwum rodziny)

Kamil Kulig

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE